poniedziałek, 25 marca 2013

Szósty miesiąc życia


Och! już sześć miesięcy za nami. Józek nadal ćwiczy mięśnie odpowiedzialne za pionizację ciała. Potrafi już nie tylko siedzieć posadzony, ale próbuje sam siadać. Bobasów  w tym wieku nie należy jeszcze zachęcać do siadania, choć może się wydawać, że jest to dobry moment. Dłuższe siedzenie jest jeszcze nadal obciążające dla kręgosłupa, a najlepszą pozycją dla sześciomiesięcznego dziecka jest leżenie. 


Józek intensywnie ćwiczy. Podciąga się za szczebelki i dodatkowo ostrzy sobie zęby, a raczej dziąsła. Józio bardzo teraz cierpi. Zęby wyrzynają mu się już od dłuższego czasu. Gryzie wszystko. Pewnej nocy obudziłam się jak próbował ugryźć mój nos :)
Najlepszy na te dolegliwości jest jednak specjalny krem dla bobasów ząbkujących. Dzięki temu cały dom może spać spokojnie.



Józek poznaje swoje ciało. Stara się brać do buzi palce dłoni i stóp. Intensywnie ćwiczy też obroty z brzucha na plecy i odwrotnie.
Coraz wyraźniej widać, że rozpoznaje znajome twarze. Cieszy się na widok babci i uśmiecha szeroko.
Od pewnego czasu wypowiada też pojedyncze sylaby takie jak da-da, ta-ta. Mama jeszcze nie wypowiada.
Józio potrafi przywołać mnie głośno, gdy jestem w innym pokoju. Wydaje wtedy dosyć głośny wrzask, wtedy wiem, że przesadziłam z  samodzielnością i biegnę do niego szybciutko:)

Najciekawszą jednak dla mnie obserwacją jest podglądanie jak chłopcy reagują na siebie. Józio jest wpatrzony w Staśka jak w ekran telewizora. Wodzi za nim wzrokiem. Cieszy się gdy ten zechce do niego podejść i rzucić mu kocyk na twarz. To jest najlepsza zabawa. Dodatkowo, jak jeszcze Stasiek powie a-ku-ku głośny śmiech  obydwu słychać w całym domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz