Stasiek 4 miesiące nad Wigrami
W dawnych czasach, również w Polsce matki instynktownie nosiły swoje dzieci przy sobie podczas prac domowych. Przywiązywały wtedy Babasa chustami i szły na pole. Na długi czas zapomniano o tym. Oznaką luksusu i komfortu stały się wózki. Zapomniano o potrzebie bliskości. Wózek, rzeczywiście jest bardzo przydatny. Jednakże z własnego doświadczenia i obserwacji mogę stwierdzić, że noszenie Malucha przy sobie przynosi obopólne korzyści. Jako Matka czuję, że robię coś ważnego i dobrego dla mojego syna. Starszy jest już noszony "od święta" i oczywiście nie przeze mnie. Nie dała bym rady. Maluch Józek doskonale się wpasowuje i układa w chuście już po kilku minutach, a po kilku krokach zasypia. Szkoda, że robi się coraz zimniej. Z chustowaniem będzie coraz trudniej.
Dodatkową zachętą do bliskości z dzieckiem mogą być badania naukowców, którzy poprzez obserwację zauważyli, że głaskane, przytulane i masowane dzieci rozwijają się lepiej.
Noszenie w chuście jest też bardzo wygodne od strony praktycznej. Można z Bobasem wejść niemalże wszędzie. Na zdjęciach ze Staśkiem 5 miesięcy na szlaku. Picos de Europa, Hiszpania.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz